Stary dom, właściwie to bardzo stary. Zbudowany jeszcze jak ludzie nie myśleli o szukaniu złota, a jedynie o cieple bijącym z kominka. Wszystko zbudowane z drewna. Trzymał się ten dom, nawet zbyt dobrze, chyba wolno tak pomyśleć. W jego wnętrzu jakaś obdarta z farby komoda, stolik, biurko. Wszędzie walają się pożółkłe stronice, konkretnie to nie wiadomo czy to fragmenty książki, czy puste strony czekające na atrament. Kominek pusty, z szeroko otwartą paszczą, czeka na odrobinę drewna. Niestety nie dostanie go już nigdy. Były tu dwa krzesła, jedno leży w kawałkach na ziemi, na jednej z nóg widać ślady krwi. Co się stało z drugim? Nie wiadomo. Jest fotel bujany! Mimo tego lepiej na nim nie siadać, głupotą byłoby ignorować oczywiste ślady obecności korników. Można sobie potłuc dupę, gdy się ignoruje pewne fakty.
Chris też ignorował pewne fakty. Właśnie dlatego leży teraz na środku pokoju, pomiędzy komodą, a bujanym krzesłem. Leży sobie przerażony, z paniką i dezorientacją w oczach, patrzy wprost na lufę. Tak, trzymam rewolwer i celuję w twarz Chrisa. W jego piękną buźkę, którą tak uwielbia pokazywać światu. Mam ochotę go opluć, kopnąć, może nawet kilka razy. Brzydzę się tym napuszonym fiutkiem. Mam ochotę go opluć, strzelić, może nawet kilka razy. Mimo wszystko, to nie ta chwila, muszę zaczekać.
Ludzie to skończeni kretyni, nienawidzę ich. Mówisz takiemu "ostrożnie rozlejesz". Co on robi? Rozlewa. Spotykasz innego, z szacunkiem, z pełną kulturą informujesz takiego jegomościa, że jeśli dotknie twoją żonę, to z czystą przyjemnością wyprujesz mu flaki zardzewiałym dłutem. Co on robi? Dotyka ci żonę. I to nie byle jak. Pakuje swoje brudne, przepocone łapy, w twoja własną pościel, na biust twojej kobiety. Nie mówiąc już o innych okropnościach jakie z nią robi. I następny, mówisz "TYLKO DWIE KOSTKI CUKRU". Co robi ten idiota? Sypie bez opamiętania. Jak się powstrzymać? Przecież to oczywiste, że człowiek tak potraktowany, łaknie zemsty. Tyle nietaktu, w tak prostej czynności. Przecież to oczywiste, że człowiek, który nie potrafi posłodzić kawy, nie jest kimś godnym zaufania. BA! Takich ludzi powinno się izolować od społeczeństwa. Rozpędziłem się. Wróćmy do Chrisa.
Leży sobie, tak żałosny, nic nie warty. Śmieszy mnie to, bo jeszcze dziś rano, jak każdego dnia, myślał że jest bogiem. Depcząc po truchłach, niczemu nie winnych ludzi, byleby tylko dopiąć swego. Teraz leży, w pogniecionym, brudnym garniturze, ocieka potem i drży. Cudowny widok. Mam ochotę zapytać, jak czuje się bóg gdy ktoś mierzy do niego z pistoletu? Uśmiecham się jeszcze szerzej. Patrzę w jego ciemne, wystraszone oczy, buduję napięcie.
-Wiesz co?- zaczynam, a on patrzy, jakby zaciekawiony, jakby zobaczył dla siebie ratunek w moich słowach. Czeka aż będę mówił dalej. Uświadamiam sobie że to bardzo niegrzeczne z mojej strony, budować aż takie napięcie. Strzelam. Raz. Drugi. Trzeci. Dwie kule trafiają w twarz. Niewiele z niej zostaje. Niezbyt przyjemny widok. Nie polecam, jeśli ktoś ma słabe nerwy. Trzecia kula kończy w klatce piersiowej. Piękny widok. Uśmiecham się jeszcze bardziej. Przyjemnie jest połączyć przyjemne z pożytecznym. W moim przypadku jest to pozbywanie się skurwysynów i zaspokajanie niekończącej się żądzy mordu. Ciekawe hobby. Przynajmniej z mojej perspektywy.
I nie kłopocz się tym co zrobił Chris. Zarówno dotykanie mojej żony, jak i nieodpowiednie słodzenie kawy, w połączeniu z jego fałszywą osobowością, to odpowiednie argumenty, by poświęcić trzy pociski.
No nic, czas zjeść obiad, napić się dobrze posłodzonej kawy i zakopać ciało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz