Obserwatorzy

niedziela, 1 grudnia 2013

Teraz.

Jeszcze więcej muzyki. Jeszcze więcej muzyki. Jeszcze więcej alkoholu. Patrze na obrazy i nie widzę sztuki. Coś się kończy, zanim się zacznie. Ja cicho płaczę nad kolejnym litrem rozlanego mleka. Świat, jak to świat krzyczy i lamentuje. O tym że nie ma już piwa. O tym, że rząd się zmienił i nie zmieniło się nic. Świat krzyczy o prawdzie, zakopanej w kłamstwach. I ja nie wiem, naprawde nie wiem. Zaczynam pytać. Pytam siebie, pytam Ciebie. Czy to ja oszalałem, czy świat tak zawsze wiruje? 
Łapię za rękaw ciszę i obracam się bokiem. Znów to się stało. Rozsmakowałem się. Znów szaleje, bo jestem szaleńcem. I powtarzam sobie w duchu. Zaciekle powtarzam sobie w duchu, że to tylko wariaci są coś warci. Czuję muzykę i znów, o tam. Stoi samotność. Naga, piękna , przykryta cieniem.
Jakże głupim, albo odważnym, trzeba być żeby chcieć się kochać z samotnością.
Potem dzieje się szybko, prawda?  Zrzucam przemokniętą kurtkę, stary dziurawy szal. Trzask, a w powietrzu kilka kropli. Kilka kroków, jeden oddech, jesteśmy razem. W tym tańcu.  Moje usta na jej szyi. Palce na talii. Robi się gorąco, a ja błądzę. W snach, w marzeniach, w ideach. Nie pamiętam nawet gdzie jestem, dlaczego samotność, dlaczego to robię? 
Gubię się w słowach, straciłem nawet chyba cały sens.  I już nawet nie wiem czy to pijacki sen, narkotyczna wizja, czy rozmyta prawda rzeczywistości. Wiem, że jestem, że istnieję.
Ten świat będzie krzyczeć. Ja będę płakał. Ty będziesz prosić. Piwo zawsze będzie się kończyć. Czy to coś znaczy? Jak się tego dowiesz jeśli zniknie morał, z tej niezrozumiałej bajki? Jak znajdziesz piękno, jeśli nie namaluje obrazu. Jakieś szanse widnieją na horyzoncie. Jakaś podróż stoi na progu. Czas przestać, czas iść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz